niedziela, 16 czerwca 2013

Prolog Screamgour'a

Prolog Screamgour’ a 
  Ta historia zaczyna się w deszczowy, ponury, wiosenny dzień. Ponury szczególnie, bo właśnie teraz w Werglo odbywały się obrady w sprawie wojny z Helgianem. Niewielu ludzi pamiętało jeszcze I Wielką Wojnę Sojuszu i niewielu chciało ją pamiętać. Wszyscy chcieli pokoju. Wiedzieli czym grozi walka z Helgianem. Dawniej wielkie, wspaniałe, bogate Cesarstwo Werglo sięgało od Gór Srebrnych po Zatokę Łososi, od Zatoki Mgieł po Góry Wysokie. Jego armia była najpotężniejsza ze wszystkich istniejących na świecie. Zakon magów czuwał nad pokojem, a targi zasypywane były towarami krasnoludzkimi, ludzkimi i elfickimi. Jednak wszystko ma swój koniec. Ta sielanka też nie trwała wiecznie. Pewien człowiek będący magiem uznał, że nie dostrzega się jego talentów. Był w wielkim błędzie, bo dostrzegał je każdy mag, łącznie z przywódcą Zakonu – Raghnall’ em. Raghnall był Wybrańcem - osobą, którą bóg obdarzył częścią swojej mocy. Wybrał go sam Lithius – bóg światła i stworzenia. Jego brat Gizus, z kolei upodobał sobie zwyrodnialca. Zarozumiałego chłopca, którego imię brzmiało Larkin. Był to ten sam chłopak, o którym wspomniałem wcześniej. Zdradził on Zakon i razem z kilkoma innymi sobie podobnymi założył Helgian. Miejsce w, którym żaden z was nie chciałby się znaleźć. Jednak nasz bohater jest daleko stamtąd. Nie wiedział co go czeka, ale nie miało to być nic przyjemnego. Mieszka on w mieście nad Fures. Rzece, która daje życie całej populacji Kontynentu. Ale wracając. Jego ojcem był kupiec. Co rano wychodził na rynek i wracał dopiero późnym popołudniem. Screamgour (bo tak ma na imię nasz bohater) nie mając co robić często włóczył się po mieście, lecz tym razem postanowił zrobić coś innego. Coś co zmieniło jego życie na zawsze. Wyszedł przez główną bramę miasta i ruszył w stronę lasu. Nie wiedział czemu tam poszedł. Po prostu to zrobił. Ocknął się z amoku dopiero głęboko w lesie Usłyszał coś jakby łamaną gałązkę. Podszedł  powoli to sprawdzić i wyjrzał zza drzewa.
- IAUUU!!! - ryknął boleśnie.
Poczuł przeszywający ból w ramieniu. Złapał się za nie i poczuł strzałę wystającą z jego barku. Spojrzał się za siebie i zobaczył kilku ludzi szyjących doń z łuku. Był przerażony. Zaczął uciekać. Strzały pruły liście i utykały w pniach. Biegł tak przez kilka minut. Przestał dopiero, gdy nie słyszał już strzał ani kroków. Piekły go płuca i zaschło mu w gardle. Rozejrzał się wokoło.
- Chyba nigdy się stąd nie wydostanę. Zgubiłem się - mruknął przygnębiony.
Z tym problemem poradził sobie szybko. Na starych mapach ojca widział, że miasto leży na południowy  zachód od lasu. Wiedział też, że mech rośnie po północnej stronie drzew. Podbiegł do drzewa i zobaczył. Z każdej strony mech.  Przy drugim podobnie, trzecim, czwartym, piątym również. Mech rośnie w każdą stronę – pomyślał. Usiadł zrezygnowany na przewróconym pniu. Bał się. Nagle usłyszał szelest. Spojrzał za siebie i z krzaków wyskoczył na niego rosły mężczyzna z nożem w ręce. Upadł na chłopaka i przycisnął żebra kolanami. Spróbował wbić nóż w serce. Chłopak chwycił go odruchowo za rękę. Bał się, a krew w nim buzowała. Siłował się z mężczyzną, pot skropił mu czoło. W krzakach zobaczył jakiś ruch. Niespodziewanie na przeciwnika wyskoczył wilk. Wbił swoje zęby i szpony w jego ramię. Screamgour przeczołgał się kawałek dalej i wyjął strzałę z ramienia. Poczuł przenikliwy, kłujący ból. Znacznie gorszy niż ten, gdy strzała go przeszywała. W końcu wyjął ją. Była cała zakrwawiona, a ubranie w okolicy rany zabarwiało się na szkarłatny kolor. Mężczyzna uporał się z wilkiem i wbił mu nóż w kark. Teraz zbliżał się do Screamgour’a. Ten bardzo się bał, ale adrenalina sprawiła, że przestał czuć ból. Zobaczył hełm człowieka, który chciał go zabić. Był na nim znak Helgianu -biała błyskawica spowita w ciemne chmury. Zrozumiał, że jeżeli jest tu żołnierz Helgianu to musi być tu też bitwa. Jego miasto było w niebezpieczeństwie. Fala wściekłości i nienawiści zalała go od stóp do czubka głowy. Żołnierz spojrzał na rękę ofiary z przerażeniem. Screamgour nie wiedział o co chodzi i również na nią spojrzał. Błyszczała na niej kula wielkości dłoni. Była cała niebieska, rozjaśniająca się do wewnątrz.. Po chwili zobaczył też, że cała kula wiruje. Nie tracąc czasu ruszył na przeciwnika i uderzył go kulą w brzuch z całych sił. Uderzenie było tak potężne, że niedoszły zabójca odleciał kilkanaście metrów dalej i uderzył w pień drzewa, łamiąc je z trzaskiem. Chłopiec położył się na ziemi bez ruchu, zmęczony i pozbawiony sił. Leżał tak przez dłuższy czas, gdy usłyszał ciche piski dobiegające z jego prawej strony. Powoli wstał i podszedł tam. Odsunął gałęzie i zobaczył coś co zmieniło jego życie na zawsze. Między drobnymi krzewinkami leżało małe wilczątko.
- Ta wilczyca, która zginęła to pewnie jego matka – pomyślał. Wziął go delikatnie na ręce i zaniósł na polankę.
- Możesz mnie już położyć – usłyszał głos wewnątrz swojej głowy.
- Co do…
- Jeszcze się nie zorientowałeś? – ponownie powiedział głos wewnątrz jego czaszki.
- Kim jesteś? Jeszcze jednym żołnierzem? Wyjdź z ukrycia tchórzu!
Jestem na twoich rękach – powiedział ze zrezygnowaniem głos.
- Co?! Tam jest tylko mały wilczek – odrzekł zdecydowanie zirytowany, ale zaraz później dodał – Wyjdź z ukrycia!
- JA JESTEM TYM WILCZKIEM! – tym razem głos dudnił mu pod czaszką, jakby ktoś zadął w róg wprost do jego ucha.
- Niemożliwe.
- A jednak.
- Na Lithiusa, zwariowałem– wyrzucił zrezygnowany Scrymgeour.
- Posłuchaj mnie. Pomogę ci, ale pod jednym warunkiem.
- Czekaj – przerwał mu chłopak – to ja cię stąd zabiorę pod jednym warunkiem.
- Mów.
- Zaprowadź mnie do miasta.
- Do Maradian? Nie radzę.
- Posłuchaj... wilczku – w tej chwili złapał go za kark i rzekł – teraz ja jestem panem sytuacji i ty masz mnie słuchać!
- Dobrze – ugryzł chłopaka w rękę.
- IAUUUUUU! Prawie odgryzłeś mi palec – wystękał przez zęby, a później dodał. – Bogowie, czy ja rozmawiam z wilkiem?!
- Przestań stękać. Zaprowadzę cię do Maradian, ale przyrzeknij, że nie zrobisz niczego na co nie pozwolę.
- Dobrze. Przyrzekam.
- Więc chodźmy. Będę cię prowadził.
I ruszyli razem przez gęsty las. Okazało się, że chłopak nie odszedł tak daleko od miasta. Do pięciu minutach marszu las robił się rzadszy i dało się słyszeć wesołe okrzyki. Jednak im bliżej miasta byli, tym bardziej krzyki radości przypominały lamenty bólu i strachu. W końcu zobaczyli miasto i ukryli się wśród drzew. Screamgour, aż westchnął ze strachu. Miasto stało w płomieniach. Przed bramą stali żołnierze Helgianu, a obok nich wielkie pale na, które nabici byli ludzie. Mury były całkowicie zdewastowane. Kto mógł, uciekał z miasta, ale niedaleko bo zaraz byli zabijani przez helgiańskich łuczników urządzających sobie zabawę w strzelanie do „kaczek”.
- Właśnie o tym mówiłem – powiedział wilczek, który jak dotąd siedział cicho pod kaftanem chłopaka.
- Tak są moi rodzice! – krzyknął.
- Siedź cicho bo nas usłyszą! – rzucił. - Zaprowadzę cię do bezpiecznego miejsca. A teraz wstawaj i idź, a ja cię poprowadzę.
I ruszyli z powrotem w gęsty las pochłonięty nocą. Krzyki zabijanych ludzi powoli cichły, a łkanie Screamgour’a stało się coraz głośniejsze. Wiedział, że stracił wszystko. Rodziców, przyjaciół, dom, pamiątki, rodzinę. Teraz zaczęła się jego prawdziwa przygoda. Przygoda w świecie magii i zła. Magicznych stworów i konfliktów ludzi. A Screamgour miał trafić w sam środek konfliktu i odegrać w nim ogromną rolę. Ale na razie o tym nie wiedział.

5 komentarzy:

  1. Łał. Naprawdę cudownie. Najlepszy prolog jaki czytałam. Fabuła wciągająca, styl świetny. Historia, magia, fantastyka wszystko co lubię. Naprawdę masz talent :) Jedyna błędy jakie wyłapałam to brak kilku przecinków i chyba jedna czy dwie literówki. I radziłabym ci zmienić czcionkę na większą lepiej się czyta :)
    Przy okazji zapraszam do siebie na kolejny rozdział. Mam nadzieję, że zajrzysz :)
    Pozdrawiam
    http://wojna-elfow.blogspot.com/



    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz! Nie zauważyłam błędów. Jest po prostu cud, miód i orzeszki. Wielki talent widzę. Jestem ciekawa, co naskrobiesz dalej :) Mam jeszcze tylko jedną uwagę. Zmień błagam czcionkę, bo moje oczy mieszały ten tekst i się trudno czyta.
    Pozdrawiam.
    http://niewolaistot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. To akurat mój nowy blog, taki testowy. Chciałem zrobić dwa i wrzucać na jeden i drugi bo serwis blog.pl nie daje takich możliwości jak blogspot. A ten konkretny prolog i wszystkie następne rozdziały są na wcieniuchwaly.blog.pl :D Zapraszam bo jest tam także prolog Edana, który dokładnie opisuje co się wydarzyło zanim został magiem, a także pierwszy rozdział, w który Screamgour dowiaduje się o Przepowiedni :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile masz lat? Bo piszesz, że tak powiem, strasznie profesjonalnie. Czułam się jakbym czytała jakąś BARDZO DOBRĄ książkę! Normalnie nie wierzę, pierwszy raz czytam bloga o HP, pisanego przez chłopaka! :) Ogółem całokształt jest po prostu supersupersuper! Zapraszam też do mnie hermionadracoocaleni.blogspot.com , może Cię zainteresuje ;) Pozdrawiam.
    Nadya.

    PS i proszę, wyłączy weryfikację obrazkową! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reszta rozdziałów jest na http://wcieniuchwaly.blog.pl/. Tam jest drugi prolog, i wszystkie jak dotąd napisane rozdziały. Polecam zacząć od http://wcieniuchwaly.blog.pl/2013/03/26/prolog-edana/. To prolog drugiego z bohaterów. Zapraszam do czytania oczywiście :D

      Usuń